Poranek
Wstałam wcześnie rano z założeniem, że dziś będę wcześnie w pracy i wcześnie z niej wyjdę. Chciałam zrobić zakupy, między innymi, kolejnej sexownej bielizny, by czuć się lepiej i zobaczyć uznanie w oczach mojego kochanka, nie męża (swoją drogą, naprawdę niewiele rzeczy powoduje u niego uznanie).
Kiedy przyszłam do biura, nikogo jeszcze nie było. Do rozpoczęcia pracy większości pracowników pozostała ponad godzina. Po odebraniu i podpisaniu listy w portierni, udałam się do swojego pokoju, by w ciszy popracować. Okazało się, że na moim piętrze jeszcze nikogo nie było, więc musiałam na korytarzach włączyć światło. Zabrałam się do pracy. Warunki mi sprzyjały, bo nikogo nie było, nikt nie rozmawiał przez telefon, nie plotkował i nie wchodził i wychodził z pokoju, mogłam pracować w całkowitym skupieniu.
Usłyszałam trzaśnięcie głównych drzwi wejściowych naszego piętra, ale po chwili stwierdziłam, że to musiały być dźwięki z radio, które grało w tle. Pomyliłam się jednak, bo nagle drzwi do mojego pokoju otworzyły się i stanął w nich… mój szef. Szef wszystkich szefów, pan prezes.
- Dzień dobry panie prezesie – przywitałam go najpiękniejszym uśmiechem jaki miałam. Zaskoczył mnie zupełnie. Rzadko się zdarza, że jest w pracy, a już w ogóle rzadko się zdarza, że jest tak wcześnie. W sumie to nie musi pracować, bo cały sztab ludzi pracuje za niego i dla niego.
- Dzień dobry pani Julio. – odpowiedział. – Co tak wcześnie? Spać pani nie może? – zażartował.
- Mam trochę pracy, i chciałam wyjść dziś wcześniej – odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
- Rozumiem… – zastanowił się chwilę – A może poranna kawa? – zaproponował. Read more…